Wyznanie wariata

wznoszę się stopniowo, szaleństwo dla niepoznaki
jedyne takie upośledzenie, a tyle optymizmu
nie zawsze rozumiem, ale czy to ważne ?
nie pytany, nie odpowiadam – bo po co ?

upadam, potknięcie , by znów się podnieść
przerwane na chwilę działanie, wstanę, pójdę
tak, ale niby jak ?, może ostatni łyk tryumfu
tak, słoneczny promyk na horyzoncie tła

kropla potu na czole, potęguje zmęczenie
wyimaginowane tęsknoty, nierealnie względne
może to koszmary, złe sny czy inne paranoje
może to wyobraźnia wariata, naćpana kolorami

lecę niesiony wiatrem inspiracji i natchnienia
abstrakcyjna moc twórcza, stymulacja mózgu
jak długo to potrwa ? może dzień lub dwa
jak mogę w tym trwać? czy to się w ogóle da?

nigdy, nie zapomnę z kim i jak tu dotarłem
nigdy nie mów nigdy – to się mści
więc tylko nie zapomnę – taką mama nadzieje
słonecznego poranka,wiatru i blasku twych oczu

http://i1.pudelekx.pl/1aaf33861448696f1121a3fa985426530bc62b22/zawsze-jest-ten-jeden-wariat-png

Tak urodzinowo :) pisze chociaż jakoś tak rzadziej… pozdrawiam
tych co pamiętają ;X
Postanowiłem ostatecznie nie usuwać bloga – jeszcze tu wrócę czasem gdy się zachcę :P tworzyć
pozdro

Wolność

Gra wantów na wietrze, portowe fałów wydźwięki
uspokajająca tonacja, pływająca na żaglach
to znów ja pośród fal, to znów ja pośród gór
zdarte podeszwy do kości, grzane piwo na rozgrzewkę
schroniskowe przygody, dziwnej treści opowieści

Żeglarz, murarz, tynkarz, akrobata, łazik
człowiek od zadań specjalnych, czy coś takiego
taki sobie ja pośród takich oto was
z uśmiechem, to z łzami w oczach
przemierzam czas w szerz i wzdłuż

dźwigając balast minionych lat
dźwigając brzemię niedosytu i tęsknoty
lgnę jak ćma do lampy, oślepiony blaskiem
znów się parząc, lecz nie poddając się
trwam stojąc naprzeciw ludziom, pod prąd

ratunkowym węzeł wokół szyi zaciśnięty
teraz już tylko dopłynąć do brzegu
wejść na kilka szczytów góry
zobaczyć poza oczywistymi granicami
uśmiechnąć się przeznaczeniu w twarz

i iść do przodu, ciągle iść…. :)

Konsekwencje

Mija rok od kiedy postanowiłem skończyć z tym blogiem …. to też rocznica bycia samemu. Mimo jego wad i zalet ciągle tu wracam … co obrazuje ostatni wiersz niezmiernie rzadko to robię ale jednak. Fakt przy mojej częstotliwości pisania nowych notek pewnie czytelników mam całe mnóstwo. Ale to nie o to w tym chodzi :) Postanowienia jednak trzeba realizować mimo iż nie chcę go skasować, chciałbym by ktoś, ktokolwiek napisał mi nie rób tego …! wiec dam wam szanse, piszcie co myślicie…

Od opętania do zwątpienia….

Kolejny raz tu wracam jak opętany – samotnością
nie boje się jej – taka już jej natura
wielkie oczy ma i kapryśna jak mało która
Ale mimo wszystko kusi swoim urokiem…

jutro wyznaczy nam nowy cel … nowe góry
samotny marsz przez śnieg – otulony muzyką
niezbadane szczyty, bezludnych wysp wyobraźni
ja pośród was wszystkich – człowiek pośród głazów.

Kamienna twarz wsłuchana w głośną ciszę przestrzeni
zmarnowana jej postura, oklapnięte jej ramiona
Samotność – taka pewna siebie, chce mnie wziąć
Ale kolejny raz się nie dam, bo nie …

coś pomaga mi tu trwać – nie wiem co, może ty…
świadomość bycia kimś, a może nieświadomość bycia
że niby jak żyć, gdy świat pędzi, nie czeka
może poranny sztach powietrza, może łyk wódki

natchnienie, perspektywa gór, ciągle do przodu
niosą mnie stopy, na kraniec świata, ja i ty
motyl i łzy, krokodyl i ćmy, widzisz w tym sens ?
ostatnie westchnienie, tak – ty to tylko wspomnienie.

Święta

Niby takie same jak zawsze – święta ?
świerk świdruje swym zapachem nozdrza
lampki migocą, pobrzmiewają kolędy
hałas pracy kuchennej ekipy kobiecej
woda wrze, w telewizorze ktoś się uśmiecha

niby tylko Ciebie tu brak – to fakt.
może u ciebie pachnie tak samo ?
kolorowe dźwięki snem unoszą mnie
zamykam oczy, widzę twój cień uśmiechu
zimny wiatr dmie rozmytymi obłokami

niby więcej Cię tu nie zobaczę – łza
może wszystko pachnie inaczej …
gęsia skórka na plecach, strach?
pokrętny znak twojego wspomnienia
zagryzam łzę pierogiem, wymuszam uśmiech

niby jutro będzie zupełnie nowe dziś
może na lepsze wszystko się zmieni !
z nowym dniem, nowe życie, nowe nadzieje
twój uśmiech, uwolniony od mojego smutku
moje lepsze ja bez ciebie… sam nie wiem.

Z okazji tych kolejnych świąt (mimo że dalej ich nie lubię) chciałem mimo wszystko życzyć wam przede wszystkim zdrowia -> bo tego nigdy za wiele -> szczęścia bo bez uśmiechu życie nie ma sensu -> miłości bo ona dopełnia nasze życie -> Na koniec chciałbym życzyć żeby wasze święta były takie jak sobie wysmażyliście. Amen

Góry, ja, góry, przyjaciele, góry …

Hym bez poetyckich uniesień bez specjalnie mocnych słów i wylewania żali.
Chce mi się w góry — to normalny stan rzeczy, aczkolwiek nie ma mnie tam z konkretnych powodów
tak sobie myślę że zawsze jest coś, to prawda szukamy sobie usprawiedliwień wymówek – >
wszystko bo coś… nie wyszło bo coś nie pykło, bo nie ma kasy bo tak i h…
mamy różne wymówki…
Tak naprawdę – to wszystko jest dziwne… Ogranicza nas tylko wyobraźnia i my sami …
Pytanie dla czego ciągle się ograniczamy szukając wymówek, słuchając ludzi którzy zawsze wszystko wiedzą lepiej.
Nie prawda że czegoś nie możemy zrobić, wszystko możemy – trzeba najpierw chcieć …
Więc dla czego tak bardzo nam się nie chce ?
Często mówię sobie że jakby mi się tak chciało jak mi się nie chce… to bym był…
No właśnie tylko dalej nie wiem czemu – mi się tak bardzo czasem nie chce.
Ciekawostka – działa motywacja, jedno słowo, pojechanie po ambicji, cel, zbliżam się do sedna.
Kto z was ma w życiu cel ? No właśnie dobre pytanie. Cel ale o co chodzi ?
Chodzi o to że do puki w życiu miałem jasno postawione cele -> wszystko samo się układało – chciało mi się bo wiedziałem jaki będzie rezultat. Czasem tak bywa że po prostu wiemy ze coś się wyjdzie… bo musi, nie ma innej opcji. Cel… problem pojawia się gdy zrealizujemy wszystkie cele – i nie mamy nowych. Człowiek jest jak nie kończąca się opowieść musi mieć w życiu cele – w momencie gdy zrealizowałem swoje cele najwyższej wagi rozbiłem się o bańkę bezradności i braku chęci do życia.
Co dalej ?
bezcelowość… i tak w dzięki a. natrafiłem w końcu na to….

Więc co dalej ?
Nie bać się i realizować marzenia – a do tego :D góry … ja … góry … przyjaciele … mazury rodzina i znów ja. ;P
Dziękuję a.

tęskniota za samym nie sobą…

Ciekawy jestem czy to czytasz – ale jeśli czytasz i cię to interesuję – to tak dziś tęskniłem – nie lubię mieć wolnego czasu bo wtedy zaczynam myśleć a czas który minął jest niewykreślalny w żaden sposób. Pewnie też to zauważyłaś.

Co dalej – nic lipa – działa ona w kilka strona na kilka wariantów dobijając dzięki Bogu nie tylko mnie.
Każdy potrafi wbijać mi gwoździe w najgłębsze rany więc poniekąd życzenie się spełnia.Będę cierpiał bo tak ma być, cierpienie sprawia że jesteśmy silniejsi. podobno to pomaga ? ciekawe w czym.
Ale z uśmiechem chyba idę do dnia jutrzejszego by jutro spojrzeć w twarz słońcu. Ono czeka na moje uśmiechy i daje mi nadzieję – wierzę że jutro przyniesie lepszy nastrój niż dziś, dlatego czas spać – o tak – nie powinienem dłużej już dziś myśleć nad niczym. To na pewno nie poprawi mi nastroju a jedynie jest w stanie go popsuć.

Pozdrawiam
PS. Naprawdę tęsknię – chcąc cofnąć czas którego już nie mam popadam tylko w większa nostalgię, mam jedynie nadzieję że u ciebie jest lepiej.

Myśli nieogarniajace kuwety

W sumie co ja tu robię ? Sam nie wiem – jest taka jedna osoba która mi wiele razy mówiła że żeby zacząć robić na co się ma ochotę trzeba po prostu zacząć to robić. To jak zwykle nie okazuje się takie proste. Świadomość własnej głupoty dobija nas po latach. Mnie dopadła po 9 ale nie o tym chcę napisać. Właściwie to sam nie wiem czy właśnie nie nadeszła wiekopomna chwila żeby zniszczyć to miejsce. Wielokrotnie nad tym myślałem – i w sumie zawsze od tego jakimś cudem odchodzę myślami. Przypuszczam że nie czyta tego już nikt bo właściwie kto by to miał czytać.
Ale jeśli ktoś czyta nie istotne kto —– Skończyłem 9 tak właśnie tyle mija (moja ulubiona cyfra)lat mojego ziemskiego bytu z pewną osobą. I na tym kończy się ta historia. Tu właśnie zamierzam postawić kropkę. Kropka ta zaczyna się zupełnie nowym spojrzeniem.

Spoglądam przed siebie i wszędzie jest ta cyfra nie rozumiem tego – 9 lat związku, 29 lat życia, od 9 zaczynam urlop, 99km na liczniku, 999km na liczniku, (nie wiem czemu patrze na licznik tylko wtedy kiedy tam są dziewiątki )czemu te 999km pojawia się właśnie tam gdzie dzieje się coś ważnego dla mnie ;/ Czasem mam wrażenie że wszystko kręci się wokół tej cyfry – pewnie jakbym zaczął liczyć to wszystko było 9 razy ale nawet nie chce tego robić.
Tak więc stawiając kropkę powiem tyle gdy dożyję 30 lat a to już za rok usunę ten blog.
Daje mu ostatnią szansę, pewnie to już 9 szansa ale nie chce mi się liczyć.

Jestem poetą jakże niedojrzałym
ciągle w odmętach spoglądam prawdzie w blask
przekręcam kota ogonem, mistrzowskie zagrania
ogon kotem mnie nie zawraca, bo to nie jego praca

ubóstwiam niepoetyckie zagrania
nigdy nie wiem co mnie do tego skłania
gubię rym, tracę rytm …
kolejny bezsensowny werset poematu

O przepraszam myślami zabłądziłem
chyba stronę instrukcji obsługi pomyliłem
jestem tu tylko gościem, nie mam prawa
moja ostatnia wypowiedź będzie niemrawa

Jestem poetą jakże głupim
ciągle w codzienności spoglądam w zatracenie
tworząc nowe formaty, śmierdzące amatorką
Wierzę że, ogon kotem mnie zawróci i się skróci.

Lecz tu nagle jakiś znak, odmienia trend
kolejne zdarzenia, pojawiają się obrazy
a ty na jednym z nich, reszta to mit
jutro ja, jutro i ty, więc będzie git ….

Dla L. chodź nie wiem czy kiedykolwiek dam jej to przeczytać…..

Ps. Panie Borze kiedyś wierszem prosiłem cię żebyś więcej nie pozwolił mi się zakochać – odwołuję to, jeśli ona coś do mnie poczuje, to oddam się w szpony temu uczuciu. „Niech się dzieje wola nieba – z nią się zawsze zgadzać trzeba.”
M.

Emocje uczucia.

Muzyka, pokłady emocji ukrytych w dźwięku
niby nic,a wyzwala nieznaną energię
popycha do walki, daje nadzieję
przywraca czucie otaczającego świata

obraz, energia zawarta w pięknie
nieustanna walka światła i cienia
napajanie się kolorem i czernią
przywołuje nostalgiczne wspomnienia

zmysły Boski dar postrzegania świata
napawanie się smakiem dnia codziennego
rozkosz nieokiełznanego zapachu przyrody
skrajne emocje wywołane czuciem wszystkiego.

codzienność, rutyna blokująca czucie

Czas i miłość.

„…Zwykliśmy mierzyć czas tak jak odległość miedzy Moskwą a Władywostokiem, a przecież nie o to chodzi.Czas nie pędzi ani nie stoi w miejscu, czas jedynie zmienia. W tym zmieniającym się czasie każdy z nas zajmuje stałe miejsce. To Alef każdego z nas…
…-Zdobywamy doświadczenie, ale nie to nas kształtuje. W przeszłości cierpieliśmy, kochaliśmy, śmialiśmy się i płakaliśmy, ale to nie przydaje się w teraźniejszości. Chwila obecna stawia przed nami inne wyzwania, ma swoje własne dobre i złe strony. Nie możemy winić przeszłości, ani by jej wdzięczni za to, co dzieje się teraz. Każde nowe doświadczenie miłości nie ma nic wspólnego z poprzednim. Zawsze jest czymś nowym.
Mówię do osób w przedziale, ale również do siebie.
- Czy ktoś potrafi zatrzymać miłość w czasie? – pytam.
- Możemy próbować, ale wówczas nasze życie stanie się piekłem. Nie mogę powiedzieć, że od ponad dwudziestu lat jestem mężem tej samej kobiety, bo to nieprawda. Oboje się zmieniamy i dlatego nasz związek jest wciąż żywy. Nie oczekuję, że moja żona będzie zachowywać się tak samo jak w dniu, kiedy się poznaliśmy, tak jak moja żona nie oczekuje, że po dwudziestu latach będę tym samym człowiekiem, Miłość jest poza czasem, a właściwie jest czasem i przestrzenią, skupionymi w jednym, stale ewoluującym punkcie, w Alefie.

Nie jesteśmy odzwierciedleniem cudzych pragnień. Jesteśmy tym, kim chcemy być. Łatwo jest obarczyć winną innych , Można spędzić całe życie, szukając winny w otaczającym nas świecie, ale to my odpowiadamy za nasze sukcesy i porażki. Możemy próbować zatrzymać czas ale to nie potrzebna strata energii. … ”

Fragmenty książki Paulo Coelho „Alef”