Wyruszajc w swiat jak co dzien z nadzieja dojscia do celu…dzis i ja sie zawachałem kim ze ja jestem i dokad ja ide ? Gdzies zniknął mój cel brakło mi checi.
Zatrzymany bezradnoscia istnienia…
Mysle, stoje , rozgladam sie …
Znów jak zawsze chce po upadku podniesc sie …
Co zrobic ?
Zatrzymac sie – a nawet wórcic i zaczac wszystko od nowa – nie popełniac tych samych błedów.
Patrzysz w me oczy … zastanawiasz sie skad biore siłe by po raz kolejny sie podniesc po ciosie…
Nie wiem … ona gdzies we mnie jest …
Lecz dzis: mysle, stoje, rozgladam sie…
Poczekam do jutra – moze jutro bedzie lepsze…