Gra wantów na wietrze, portowe fałów wydźwięki
uspokajająca tonacja, pływająca na żaglach
to znów ja pośród fal, to znów ja pośród gór
zdarte podeszwy do kości, grzane piwo na rozgrzewkę
schroniskowe przygody, dziwnej treści opowieści

Żeglarz, murarz, tynkarz, akrobata, łazik
człowiek od zadań specjalnych, czy coś takiego
taki sobie ja pośród takich oto was
z uśmiechem, to z łzami w oczach
przemierzam czas w szerz i wzdłuż

dźwigając balast minionych lat
dźwigając brzemię niedosytu i tęsknoty
lgnę jak ćma do lampy, oślepiony blaskiem
znów się parząc, lecz nie poddając się
trwam stojąc naprzeciw ludziom, pod prąd

ratunkowym węzeł wokół szyi zaciśnięty
teraz już tylko dopłynąć do brzegu
wejść na kilka szczytów góry
zobaczyć poza oczywistymi granicami
uśmiechnąć się przeznaczeniu w twarz

i iść do przodu, ciągle iść…. :)