takie tam

nowy rok nowe nadzieje
stoje tu i głośno się śmieje
spoglądam w dal
zamknietymi oczyma
w piątą strone świata
lecz coś mnie tu trzyma

ostatnie westhnienie
księżycowe olśnienie
spoglądam w dal
za zamkniete oczy
chciałbym się zatrzymać
a życie się toczy

nadchodzi świt
to chyba  mit
spogladam w dal
rozkładam skrzydła
odlatuje w przestworza
nim wpadne do morza.

Rozdroża złych wyborów

Rozdarty w woli istnienia
pojmany przez smutek spowity mgłą
nie mogę zawrócić i odejść tam
znam drogę, choć ona nie pewna
znam drogę lecz nie umiem nią iść
 

Nie mogę zawrócić ,nie mogę nią iść
nie mogę wybierać nie mogę tak żyć
co zrobić mam ? nim zostanę sam.
co zrobić ? odejdę właśnie tam.


Zagubiony

Czasem mam wrażenie właściwie coraz częsciej że jestem w innym miejscu niz powinienem byc
gdzies pod drodze zgubiłem siebie – chciałbym sie znaleśc było mi z sobą dobrze.
Nawet nie wiem co napisac chory jestem – chciałbym coś napisac bo mi z tym źle ale niewiem co
życie ucieka mi miedzy palcami a boje się zroic cos zeby je złapac
jak popchnąc je do przodu?

smutne oczy niespokojne dni
bezchmurne niebo deszczowe sny
niemiarowe oddechy bezwiedne łzy
odchodze ciemną nocą odchodzisz ty

nie zmienię znaczenia myśli mych
nie spotkam zrozumienia siedząc w nich
rozkołyszę się ,rozpędzę czas
wyprzedzimy mury wciskając gaz

Nowy dzien

Nowy czas zawitał w mym zegarze
nowy a jakże odmieniony
zamiast w prawo , w lewo się kręci
zamiast do przodu do tyłu zlicza

W mgnieniu oka mijają godziny
złe zapomniane i dobre pamiętane
wszystko mija w szaleństwie uciechy
wszystko mija w smutkach i bólu

Zegarze szalony zatrzymaj się chwilę
niechaj się rozejrzę naprawie co było
kiedy życie zmienię wnet cię nakręcę
i wrócę do siebie…

Miłość

Kolejna szklanka wódki wypita
z trudem unoszę rękę by uzupełnić braki
spoglądam na drzwi nerwowym odruchem
to na okno to znów na drzwi.
Licząc że ktoś zapuka, uratuje
i chlup przechylam do dna
chwila zamroczenia odruch wymiotny
powstrzymuje się od płaczu
unoszę głowę i proszę boga
żeby nigdy więcej nie pozwolił się zakochać…

P.U.R

nie wyraźnie, widoczny
na ulicy chowający twarz
niespokojnie drżący
oddechem nie miarowym
budze sie ze snu

uciekając do nikąd
uświadamiam sobie że
to juz nie dotyczy mnie
zostawiam wspomnienia
nie zatrzymam sie

cała prawda

-Może oszukujesz samego siebie
Może jesteś gościem, który udaje złego facetea.
Może jesteś złym facetem, który udaje dobrego.
Myslałeś o tym kiedykolwiek ?
-Codziennie.

Małe miasto

Szukając ukojenia w ciszy
słowami anioł krzyczy
szukając spełnienia dokoła
nikt uciec nie zdoła
szukałem też osoby
do normalnej rozmowy
znalazłem sąsiada
co dobrze gada
powstało przeczucie
wewnętrzne kłucie
bezradność chwili
dobranoc mili…

Ryzyko

kiedyś nie jest dziś
dziś nie jest kiedyś
wczoraj byłem inny
dziś jestem inny
jutro może mnie nie być

ludzie sie nie zmieniaja
podobno?
prawda czy fałsz ?
złudzenie czy omam?

znów mineła dwunasta
zegar niemiłosiernie tyka
taktujac uderzenia klawiszy
słuchac dzwięk ciszy

bezsenność poraz kolejny
nie znam lekarstwa
pomocy nie chce
na odpowiedzi czekam
może pojawią się we śnie

Roztrzęsiony

Nie patrząc wstecz otwieram oczy
wciąż mija czas to życie sie toczy
najpiękniejsze rozdziały pozamykane
pozostałe pokonamy taranem

Niepowtarzalne odbicie ujrzałem o świcie
w błękicie nieba, przyroda śpiewa
zieleń lasu i nie ma hałasu
cisza i spokój…

Tęsknota wielka przesiana przez palce
pozostały brudy niedoprane w pralce
marzenia, pragnienia nic ich nie zmienia
brakuje życiowego spełnienia …